147.

13621594_1387183767977988_219748643_o

Stoję pośrodku słońca. Ciężko się oddycha, gdy smolone ogniem powietrze, wpycha ci się w nozdrza. Każdy krok to strach przed bólem, nie ma przystanków, trzeba biec by nie spłonąć.

Przywiązuję się do ludzi, do miejsc, do rzeczy i do sytuacji. Sentymentalnie wracam do przeszłości, gdzie odejścia i przemijanie były raczej czymś nad wyraz nieistotnym. Później, gdy widzisz czyjeś plecy, odwróconą twarz i zimne spojrzenie, które niegdyś pałało do ciebie uczuciem, czujesz pustkę. Okropną bezsilność bo nie wiesz co zrobić by go zatrzymać. Lepiej niech odejdzie. Zauważyłam, że uodporniłam się na odchodzenie. Może powinnam była tak od początku, dłużej się gniewać, nie szukać powodów w sobie tylko w kimś. Nie umiem się do nikogo przywiązać, już na wstępie znajomości analizuje czy ta znajomość potrwa długo czy nie. Jak długo wytrzymam zanim ten ktoś mnie nie „wkurwi”. I w sumie dobrze mi z tym. Teraz gorzej radzę sobie z miejscami, które czarują mnie swoją przestrzenią, czasem intymną wręcz. Ciężko mi opuszczać miejsca w których odnajdywałam swoją samotnie, gdzie mogłam patrzyć na kołyszące się drzewa i po prostu myśleć, gdzie mogłam spać bez stresu, że zaraz ktoś przyjdzie i zmusi mnie do rzeczywistości. Martwi mnie, że przyszłość która mnie czeka ( mam nadzieję, że jakaś tak ) zmusi mnie do opuszczenia wszystkich tych miejsc, gdzie mogłam uciec przed ludźmi, gdzie mogłam zapaść się w książkach i wspomnieniach. Kiedyś wydawało mi się, że monotonność to coś, czego w swoim życiu potrzebuje. Później, kiedy ta monotonność przyszła, poczułam, że życie ucieka mi między palcami. I kolejny raz, „boje się”, że zgubię się w tym wszystkim i przez nieustanne zmiany, będę musiała walczyć o stabilność.

Tak mi się wydaje, że za dużo tego strachu. A strach ma przecież tylko wielkie oczy. Ciemność, w którą spoglądasz, kiedy siedzisz w swoim pokoju, tylko wmawia ci, że coś kryje się w jej wnętrzu. Oczy strachu. Ale później wschodzi słońce, oblewa pola ciepłym, miodowym blaskiem. Wdziera się do pokoju, zabiera za sobą ciemność, otwiera przed tobą zielone pola i zaprasza. Wsłuchaj się w wiatr, w szum szeleszczącego zboża i pomyśl ile rzeczy , ludzi i sytuacji , odepchnąłeś przez lęk.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>