146.

Boże!

W końcu jestem. Straciłam pół roku na nieobecności tutaj. Odeszłam od tego wszystkiego, zwyczajnie zabrakło mi czasu. Muszę się usprawiedliwić ( nie wiem przed kim, przed kimś to to czyta? przed blogiem? przed sobą? po prostu muszę), praca pochłonęła mnie całkowicie. Wychodziłam z domu o 8:00 , wracałam o 20:00 wykończona fizycznie, zmęczona życiem, marzyłam tylko o tym by pójść spać. W sumie, bywały chwile kiedy mogłam odpocząć ale wtedy brakowało mi chęci by cokolwiek napisać. By podzielić się ze światem czymkolwiek. Ileż można ciągle narzekać na to, że czuje się niesprawiedliwie, że czuję, że tracę swój czas, że tracę siły na coś, co ostatecznie nie będzie miało sensu. Brakuje mi sił, muszę odpocząć, w końcu zaczęłam wakacje. 3 miesiące lenistwa.
A jednak.
W głowie ciągle jakiś niepokój, coś jest nie tak, ciągle się czymś martwię, ciągle przed czymś się bronię. To już nie jest normalność, to jakieś wypaczenie rzeczywistości i tego, że nigdy nie może być spokojnie.

Nigdy nie może być wystarczająco dobrze.

Matko, jestem okropną osobą. Mówi się, że istnieją tacy toksyczni ludzie, którzy samą swoją obecnością powodują, że inni czują się źle. Wydaje mi się, że jestem właśnie kimś takim. Ale umiem się bawić na imprezach, wracam zawsze z rozwalonym kolanem i zawsze czegoś żałuje. Ale wolę swoją samotnie, ot tak. Jak to zawsze bywało.

Miło mi, że ciągle ktoś tutaj zagląda. Mówię wam cześć, mówię wam, że czasem za wami tęsknie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>