151. Pewność siebie, która nie pozwala wstać z łóżka

Denerwuje mnie moda na powszechną depresję. Co druga osoba, z którą uda mi się porozmawiać ( jest ich trochę, „zawód” korepetytora pozwala mi na codzienne spotykanie się z ludźmi, niestety) mówi o tym, że jest mu źle i smutno, że to chyba depresja, że potrzebuje leków. Wszyscy chorują na depresję, jest mi dziś smutno, pewnie też mam to samo. Dlaczego nie powiedzieć o tym wszystkim? Dlaczego nie zacząć użala się już nie nad samym powodem mojego smutku tylko nad tym jak drogie sa leki, ile bierze lekarz, ale to wszystko potrzebne, potrzebne. Bez tego nie będę wesoła. Rozweselacze łykane jak cukierki, podobno nie zawsze działają, warto jeszcze zapić alkoholem, żeby zapomnieć, żeby nie myśleć o przykrościach, o chłopaku, o maturze, o brzydkiej pogodzie. To takie dołujące.

Nie jestem specjalistą ale wydaje mi się, że depresja to nie chwilowe załamanie pogody, ani deszcz z rana, dym gryzący w oczy, ból brzucha. To łzy, które nie przestają płynąć, uśmiech który się nie pojawia, pewność siebie, która nie pozwala wstać z łóżka. Beznadziejność, która nie zależy od tego czy na zewnątrz jest ciepło czy wietrznie.

Nie jestem specjalistą ale ludzie bardzo mnie denerwują. Wmawianie sobie choroby na siłę. Dlaczego wszyscy tak bardzo chcą chorować?

Chyba próbuje sama siebie wytłumaczyć.

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz